BLOGMaciejBOBROWICZ

  • 0811/2012

    Dlaczego jedna trzecia brytyjskich menadżerów woli skoczyć na spadochronie niż rozwiązywać konflikty?

    35% brytyjskich menadżerów wolałaby skoczyć na spadochronie niż rozwiązywać problemy w ich zespole - 27% zaś zgłosiło chęć ogolenia głowy.

    Tylko 37% brytyjskich menadżerów czuje się przygotowanych do radzenia sobie z konfliktami interesów.

    Dlaczego?

    Dlaczego 1/3 menadżerów woli skakać na spadochronie lub golić głowy na łyso?

    Bo zajmowanie się konfliktami - własnymi czy też cudzymi oznacza... EMOCJE.

    A zajmowanie się złością, gniewem, frustracją, smutkiem, rozczarowaniem nie jest delikatnie mówiąc komfortowe.

    To nie plany marketingowe, scenariusze działań, bilanse czy tabele sprzedaży.

    Wyobraźmy sobie taką sytuację: nasza sekretarka spóźnia się regularnie do pracy. To nas denerwuje: „jak to powinna być punktualnie o 8.00!!”

    Mamy następujące scenariusze reagowania:

    1. „właściwie nic takiego się nie dzieje, trochę się spóźnia - jakoś to wytrzymam. Jak jej to powiem to będzie awantura”

    2. „Pani Aniu, zdecydowanie wymagam, że będzie Pani przychodzić punktualnie - to wynika z umowy o pracę. Jeśli nie - to będziemy musieli się pożegnać.” /”Trudno znajdę sobie punktualną sekretarkę”/.

    3. „No dobrze, ale niech te spóźnienia nie przekraczają pół godziny”. „Mam ważniejsze sprawy na głowie”.

    Te scenariusze „są bezpieczne” - jesteśmy szefami i możemy zrobić „co chcemy”. Ale...

    Ale jeśli podejmiemy dojrzałą decyzje o rozwiązaniu problemu i powiemy : „Pani Aniu chciałbym z Panią porozmawiać. Czy może mi Pani powiedzieć dlaczego nie zaczyna Pani pracy punktualnie” to: mamy szanse rozwiązać problem ale możemy również usłyszeć np. „wie Pan - pracuję często do późnego popołudnia więc te kilka minut może mi Pan wybaczyć” lub „czekałam na tę rozmowę - od wielu tygodni pracuję ponad siły i nie usłyszałam nawet zwykłego dziękuję, tracę motywację do pracy” lub ,”wie Pan po prostu autobus ,którym dojeżdżam zawsze się spóźnia - co mam zrobić. Nie mam na to wpływu”.

    No i „mamy problem”.

    Może okazać się, że nie jesteśmy już tacy „fajni”, jak to sobie wyrażaliśmy. Może musimy przyznać, że po naszej stronie nie wszystko było „ok.”. I nie czujemy się już tak pewnie jak przed rozmową...

    Może więc lepiej skoczyć ze spadochronem?

    No cóż, zarządzanie ludźmi wymaga zarządzania emocjami, umiejętności komunikowania w sposób „ekologiczny” nieprzyjemnych informacji, radzenia sobie ze stresem i dyskomfortem, który takie sytuacje za sobą pociągają.

    Ta rozmowa to rozmowa o tym „co każde z nas czuje” a nie o przepisach, prawie pracy i artykule 52 kodeksu pracy.

    Nie jest to łatwe.

    To są koszty, co do których nie wszyscy są zdania, że należy je ponieść.

    Ale bez tego nikt nie zmieni sytuacji konfliktowej.

    Zyskiem jest „naprawa sytuacji” i /zwykle/ lepsza relacja z pracownikiem /inwestycja opłacalna/, być może wzrost autorytetu szefa.

    Opłaca się. Naprawdę.

    Nie kupujcie więc spadochronów...

    08.11.2012kategoria INNE
  • Napisz do mnie:

    • Wyślij

Multimedia

Dlaczego został Pan mediatorem